http://kovenant.org/~nbc/recenzje.php?id=1514
Eternal Deformity - "Frozen Circus"
(CD '08 / Code 666)
Mróz za oknem, a w wiadomościach codziennie mamy cyrk. Pewno nie do końca o to w tym chodzi. Od płytki wieje wyjątkowo ciekawym klimatem. Dałem się kupić już okładką i intro. Czy ktoś w świecie metalu korzystał z cyrkowych zagrywek? Nie przypominam sobie. Plus należy się już za sam pomysł. Niektóre zespoły próbują tworzyć atmosferę o jakimś określonym temacie. Zaczynają od monumentalnego wstępu, najczęściej instrumentalnego. Przeważnie też na tym się kończy. Okazuje się, że temat to jedno, a muzyka idzie w zupełnie inną stronę - próżno szukać w niej odzwierciedlenia idei albumu. No a "Frozen Circus" pokazuje takim płytkom środkowy palec oraz klasę. Słuchajcie i uczcie się. Krążek to 9 popisów cyrkowych, 9 kawałków, które niosą klimat rozrywki spod kopuły namiotu w pasy. To nie jest wesoły występ, ale raczej przedstawienie tragedii w cyrkowym otoczeniu, z maskami clownów na twarzach (jak tej figurki z okładki). Nikt się nie uśmiecha. Zespół określa swoją muzę jako mieszankę progresji i gotyku. Można się z tym zgodzić

. Wg mnie Eternal Deformity porusza się podobnych obszarach jak np. Sacriversum. "Frozen Circus" jest dla mnie jednym z lepszych albumów, jakich słuchałem w roku 2007, ale premiera dopiero na początku 2008.
autor: Khronos
ocena: 8,5/10